Jak to przeżyć?

Leszek A. Kapler 

JAK TO PRZEŻYĆ

Kiedy coś się z nami dzieje i towarzyszy temu nieuchronne przeżywanie – zwłaszcza przykre to tytułowe pytanie nabiera palącej aktualności – przy czym „jak przeżyć” odnosi się właśnie do przeżywania a nie do fizycznego przetrwania – prze-życia.
Odczuwane w trudnych sytuacjach napięcie emocjonalne wraz z konkretnymi bolesnymi uczuciami jest źródłem cierpienia, które wiemy, że często po prostu jakoś musimy znieść, wytrzymać, choć to czasem bardzo trudne. To mamy na myśli obawiając się o naszą w tym względzie zdolność. Czy można ja zwiększyć by lepiej sprostać wymaganiom trudnych chwil?
Przyda się do tego garść informacji o działaniu naszej emocjonalnej aparatury, bo do obsługi urządzeń pomiarowych można posługiwanie się emocjami przyrównać. Warto to podkreślić, ponieważ odbierając świat i różne zdarzenia poprzez reakcje emocjonalne na nie ulegamy złudzeniu, że to emocje są przyczyną naszych problemów - mówimy przecież o „problemach emocjonalnych” utożsamiając je z trudnymi do zniesienia sytuacjami. A emocje to tylko „czujniki”, bez których nie bylibyśmy w stanie określić znaczenia dla nas różnych zdarzeń – wszystkie one byłyby tak samo obojętne i nie wiedzielibyśmy jak wobec nich postąpić.
Emocje, więc są najważniejszym przejawem „dziania” się czegoś w nas i wokół nas - dlatego to w nich upatrujemy źródła problemów i z nimi chcemy „zrobić porządek”, kiedy trudno jest nam przeżyć to, co się dzieje.
Gdyby tak traktować istotę sprawy postępowalibyśmy jak dyspozytor w wielkiej dyspozytorni pełnej rożnych aparatów pomiarowych, który zaniepokojony wskazaniami kontrolowanej aparatury, chcąc rozwiązać problem skutkujący niepożądanymi wskaźnikami – z niepokojem koncentruje się na samym aparacie pomiarowym a nie na przyczynie jego wskazań, a co za tym idzie zaczyna manipulować tym urządzeniem dla poprawy wskazań zamiast likwidować ich przyczynę.
Wcale nierzadko tak robimy. Gdy boli ząb dla wielu osób problemem jest ból, więc na ból szukają sposobu a nie na jego przyczynę. Podobnie jest z bólem emocjonalnym.

Główna zasada służąca poprawie zdolności radzenia sobie z bólem – także emocjonalnym - mówi więc „szukaj jego przyczyny”. Kolejne wskazówki dotyczące zwiększenia zdolności przeżycia trudnych chwil – podobnie jak w reagowaniu na aparaturę pomiarową w dyspozytorni - określają etapy postępowania w posługiwaniu się emocjami wywołanymi przez różne zjawiska i mówią:

  1. zauważ, że coś się w ogóle dzieje (rozpoznasz to po napięciu – na „aparaturze pomiarowej coś drgnęło!)

  2. rozpoznaj i nazwij emocję, która to napięcie spowodowała (który „aparat” coś Ci pokazuje i co on bada)

  3. zinterpretuj wskazania odczuwanej emocji – co się dzieje? – czy wskazuje ona jakiś dobry dla Ciebie czy zły stan rzeczy? Jaki problem jest do rozwiązania?

  4. zastanów się – jakie konieczne działanie powinno być podjęte dla poprawy złego stanu – rozwiązania problemu - polepszenia sytuacji?

  5. zrób to, co powinieneś!

Kiedy mówimy o reakcjach, do których skłaniają nas odczuwane emocje warto zauważyć, że mają one dwie funkcje:
1. reakcję emocjonalną – wyrażenie pojawiającego się w nas uczucia dla zmniejszenia napięcia nią spowodowanego oraz zauważenia przez siebie (a bywa także i przez otoczenie, co się z nami dzieje), 2. reakcję fizyczną – działanie „popychane” przez stan emocjonalny zmierzające do poprawy sytuacji, utrzymania tego, co już dobre lub większego jeszcze polepszenia osiągniętego nienajgorszego stanu.
Jeśli postąpimy zgodnie z opisaną tu procedurą, napięcie minie, pojawi się lepsze rozumienie rzeczywistości, wpłyniemy na jej poprawę – i damy miejsce nowym emocjom – informacjom o kolejnych zdarzeniach, ich znaczeniu dla nas oraz koniecznych krokach służących zaspokojeniu potrzeb, unikaniu niebezpieczeństw, rozwojowi.
Wtedy na pewno „przeżyjemy” – rozumiejąc ten rezultat w obu wspomnianych tu znaczeniach. Ale też, jako przestrogę – zagrożenie dla przeżycia i wytrzymania tego, co odczuwamy potraktujmy najczęstsze błędy popełniane przy posługiwaniu się emocjonalną aparaturą: manipulowanie przy emocjach zamiast przy sytuacjach, brak uważności na ich wskazania, powstrzymywanie się od koniecznych reakcji i działań oraz gromadzenie w sobie w ten sposób niepotrzebnego napięcia, grożącego niekontrolowanym rozładowaniem w sytuacjach zupełnie tego niewymagających – taki efekt kipiącego garnka.
To z tych błędów wynika najczęściej przedłużanie się lub wręcz wzrost przykrego napięcia, trwanie bolesnego stanu i trudności z JEGO WYTRZYMANIEM i PRZEŻYCIEM!

 

 

Jak to przeżyć? -  - Psychointegracja