Źródła mocy, czyli co jest a co nie jest trzeźwieniem

Leszek A.Kapler 

ŹRÓDŁA MOCY, CZYLI CO  JEST A CO NIE JEST TRZEŹWIENIEM

Do wypowiedzi na ten temat skłoniło mnie kilka spostrzeżeń dotyczących funkcjonowania niektórych trzeźwiejących alkoholików wchodzących w dalsze etapy życia po okresie leczenia.

Mają oni często już jakiś spory staż abstynencki - conajmniej 2-3 letni. Radzą sobie coraz lepiej z nałogiem, żyją zdrowiej, nadrobili straty. I w pewnym momencie zaczyna się z nimi dziać coś, co podobnie jak w okresie kiedy pili zaczyna zwracać uwagę i niepokoić ich najbliższe otoczenie. Co to takiego ? Zapewne nie uda mi się zebrać wszystkich obserwacji ale przytoczę choć kilka. Wspólnym mianownikiem zachowań osób na drodze do trzeźwości, o których chcę mówić, jest to że znajdują oni sobie Coś. Piszę z dużej litery bo jest to rzeczywiście często coś dużego i ważnego. Ważnego - bo samo w sobie jest wartością ale tez dlatego że jest często czymś czego nie robili być może od dawna a stanowiło to kiedyś dla nich (lub nadal jeszcze stanowi) jakąś istotną wartość. Czym charakteryzuje się zachowanie nakierowane na takie COŚ?

Ważnym celem - zdobywaniem, osiąganiem, gromadzeniem, zmienianiem . Zaangażowaniem i koncentracją eliminującą często wiele innych spraw i osób z ich życia. Towarzyszącym mu stanem emocjonalnym - podwyższonymi obrotami, specyficznym „hajem”, euforią. Wysoką samooceną - jestem naprawdę kimś robiąc coś takiego. Gotowością do zwiększonego, często ustawicznego wysiłku w obranym kierunku i nieodczuwaniem zmęczenia. Podnieceniem i przypływ energii. Czego dotyczą takie zachowania -„pasje”? Wykazywania się naprawdę nielada talentem w biznesie „ostrego główkowania” (najlepiej w Amway, Oriflame, Herbalife) oraz ćwiczenia się w ciągłym kombinowaniu by zarobić jak najwięcej pieniędzy, mieć je i patrzeć z góry na nieudaczników . Gromadzenia jak najwięcej najlepszych, naprawdę w bardzo dobrym gatunku dóbr materialnych, najlepiej takich ostatnich krzyków mody - mebli, ubrań, samochodów, bibelotów i oddychania ich pięknem, nowoczesnością, wartością . Uczestniczenia we wszystkich możliwych szkoleniach, kursach zdobywając jak najwięcej uprawnień, dyplomów, nowych naprawdę wartościowych kwalifikacji. Zaangażowania w działalność społeczną - zakładanie różnych organizacji, fundacji wyróżniających się, naprawdę jedynych które są w stanie rozwiązać największe problemy współczesności. Organizowania - firm, klubów, przedsięwzięć zajmowania w nich najpoczytniejszych ról i bycia naprawdę niezastąpionym.. Ustawicznego „terapeutyzowania się”, poszukując coraz to nowych bolesnych doświadczeń, odkryć, obszarów do zmiany i ulepszenia. Działalności religijnej, której towarzyszy poczucie misji, prawdziwej potrzeby uzdrowienia i wybawienia innych, wciągnięcia ich, przekazania jedynych wartości na których warto się oprze i dróg którymi bezwzględnie należy podążać, stawania się przewodnikiem duchowym podążających. Bycia kimś bywałym w świecie, „na topie” - znającym się na prawdziwej sztuce, rzeczywiście dobrej muzyce, podróżującym do naprawdę wartościowych miejsc, w których rzeczywiście warto być, znać tych których naprawdę powinno się znać

Czy jest w tym coś złego? To przecież właśnie dzięki ludziom rzutkim, energicznym, śmiałym, aktywnym i „do przodu” dokonuje się postęp w świecie. Nie jestem przeciwko postępowi ani w to by się w niego angażować. Potrzebni są ludzie, którzy naprawdę coś umieją i znaczą, na których można się wzorować i coś z nich czerpać. Z punktu widzenia indywidualnych dróg życia nie ma też niczego, w tym że chce się trochę nadgonić stracone lata, coś odbudować, uzupełnić, nadrobić. Cechą jednak wielu działań, które opisałem są: wysokie koszty w różnych dziedzinach życia, łączące się czasami w zadziwiający sposób ze stratami zupełnie podobnymi do tych jak z okresu picia. Nie wiadomo też jakie potrzeby a jakie przymusy są przez nie zaspokajane. Rośnie zapotrzebowanie aby jeszcze, jeszcze... Pojawia się dyskomfort i złe samopoczucie gdy ich brakuje. Trudno nie zauważyć tu analogii z objawami uzależnienia i jakimś rodzajem „upijania się”. Nasuwa się pytanie co się stało. Jak to się dzieje, że w funkcjonowaniu ludzi pojawia się struktura podobna do nałogowego funkcjonowania alkoholika aktywnego w piciu. Jestem zdania, że gdzieś został popełniony błąd polegający na tym, że na drodze trzeźwienia ludzie ci nie znaleźli alternatywy picia tylko jego zamiennik. Uważam, że na dalszych etapach trzeźwienia bardzo ważną sprawą staje się zajęcie przyczynami picia. Oczywiście byłoby błędem gdyby to robić na etapie początków trzeźwienia Wtedy trzeba wiedzieć, że alkoholik pije bo jest chory. I to jest informacja najkonstruktywniejsza. Ale czego poszukuje się w funkcjonowaniu podobnym do picia po jego zaprzestaniu? Uważam, że MOCY.

A takim ważnym zagadnieniem staje się poznanie ŹRÓDEŁ MOCY czy też - SPOSOBÓW ZASILANIA i nauczenie się odróżniania ich od tego czym one w rzeczywistości nie są - od różnych podniet, „hajów’, przyjemności. Nie pretenduję do podania jakiejś wyczerpującej ich klasyfikacji. Zdarzyło mi się jednak szczęśliwie prowadzić z różnymi osobami warsztaty, w czasie których poszukiwaliśmy takich sposobów zasilania oraz możliwości ich identyfikacji doszliśmy do kilku ciekawych odkryć, którymi chcę się tutaj podzielić.

Pierwszym zadaniem jakie sobie postawiliśmy było odpowiedzenie na pytanie - czym charakteryzuje się w nas taki stan którym możemy powiedzieć że jestem w szczytowo dobrej formie ? Jako odpowiedzi zebraliśmy następujące informacje: czujemy wtedy przypływ energii, jesteśmy ożywieni, chce nam się żyć, działać, podoba nam się świat, jesteśmy przepełnieni optymizmem i wiarą w powodzenie różnych działań, myślimy sprawniej, nie przejmujemy się niepowodzeniami (jesteśmy na nie jakby odporniejsi), ufamy ludziom, losowi, Opatrzności, jesteśmy odważniejsi, pewniejsi siebie, bardziej pomysłowi, mamy ochotę coś zjeść, uprawiać seks, coś poznawać i czegoś nowego doświadczyć. Drugim kuszącym w tym miejscu pytaniem było: w jakich sytuacjach tak się poczuliśmy ?
Padały takie odpowiedzi: gdy zobaczyliśmy coś naprawdę pięknego, gdy udało nam się zrealizować trudne zadanie, zakończyć jakąś ważną dla nas pracę, osiągnąć cel, gdy nas za coś chwalono, gdy zjedliśmy coś naprawdę dobrego, jeszcze lepiej - dobrego i wyszukanego, gdy udało nam się z kimś dobrze spotkać - porozumieć, porozmawiać, dotknąć czegoś prawdziwego i istotnego w kontakcie, gdy mieliśmy dobry, przyjemny seks, gdy „nasi wygrali”, gdy się w jakiejś słusznej sprawie zakończonej efektem zmęczyliśmy, gdy byliśmy na łonie natury wdychając jej zapach, obraz najlepiej tak „pełną piersią”, po uprawianiu ulubionego sportu, gdy udało nam się zrobić dobre wrażenie, gdy się ładnie ubraliśmy i prezentowaliśmy, gdy nas pogłaskała kochana ręka, gdy dostaliśmy niespodziewany zastrzyk gotówki akurat w momencie kiedy mogliśmy dzięki niej zaspokoić jakiś upragniony od dawna cel, gdy śpiewaliśmy głośno z innymi.
I trzecie pytanie -
co było w tych sytuacjach i uczuciach takiego specjalnego? Nie udało nam się w trakcie warsztatów wprawdzie znaleźć jednej odpowiedzi ale wyodrębniliśmy kilka ich cech wspólnych.
Po pierwsze wszystkim tym stanom i sytuacjom towarzyszył PRZYPŁYW (lub jak niektórzy zauważyli -PRZEPŁYW PRZEPEŁNIAJĄCEJ OŻYWCZEJ ENERGII, której nie powinno się pomylić ( a można) ze zwykłym, niepokojem i podnieceniem. Po drugie - STAN SPOKOJU, którego nie należy mylić z ulgą.
Po trzecie -
RADOSC, której nie powinno się mylić z euforią. Na zakończenie - próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie - jakim wspólnym określeniem możnaby nazwać to czego doświadczyliśmy w wymienionych sytuacjach, kiedy poczuliśmy przypływ mocy i wzrost naszej formy, na czym polegało to co w nich zaszło.
Padły takie odpowiedzi: niektóre z tych sytuacji polegały na tym, ze
udało nam się dokładnie wyrazić siebie, dotknąć jakiej części siebie charakteryzującej specyficznie właśnie nas. Inna cecha tych sytuacji: doświadczylismy przepływu przez nas czegoś większego od nas, wypełnienia tym. Jeszcze inna odpowiedź - poczuliśmy, ze to co się dzieje w tej sytuacji wzmacnia coś w nas, buduje, rozwija. I w końcu - że wykonaniem pewnych działań w niektórych z tych sytuacji pozostawiamy, odciskamy ślad na rzeczywistości który jest jakąś wartością lub przyczynia się do jej umocnienia.

Na zakończenie doszliśmy do podsumowującego naszą pracę wniosku, że być może to właśnie jest to o co chodzi ZNAJDOWANIE ŹRÓDEL ZASILANIA i PRZEPŁYWU ENERGII, dzięki której będziemy się dobrze czuć, być w zgodzie ze sobą światem, umacniać się i rozwijać, zostawiając trwałe i wartościowe ślady. Ponadto wydaje się, że istnieją jakby osobne obszary w nas, wymagające osobnych energii i sposobów zasilania. Gdy dręczy nas pesymizm można powiedzieć, że nasz umysł potrzebuje przypływu energii umysłowej zawartej na przykład w dobrych pomysłach czy inspiracjach. Gdy przepełniają nas negatywne uczucia: lęk, złość, zawiść, uraza - wtedy nasze uczucia potrzebują zasilającej energii emocjonalnej tkwiącej w budujących nas doznaniach dobra, piękna, miłości. Gdy jesteśmy w złej kondycji fizycznej, chorujemy, odczuwamy przykre dolegliwości - trzeba wzmocnienia naszemu ciału - odpoczynkiem lub ruchem, kontaktem z naturą - może słońcem, wodą lub wiatrem a może musimy po prostu coś zjeść. Gdy upadamy na duchu , tracimy poczucie sensu życia i wartości czegokolwiek - może wtedy tylko po prostu potrzebujemy duchowego zasilania kontaktem z Bogiem, Siłą Większą od nas, spotkania prawdziwych wartości i wielkich idei. Uważam, że kierowanie się wskazaniami dotyczącymi konieczności, jak i sposobów znajdowania źródeł rzeczywistego zasilania może być jakimś sposobem zarówno na życie w trzeźwości, jak i pomysłem na to jak rozumieć trzeźwienie. Posługiwanie się pojęciem energii w nas, witalności, siły życia jest bliskie codziennemu funkcjonowaniu ludzi, odgrywa w nim ważną rolę często opisującą jakiś zasadniczy stan człowieka - „stracił siłę do życia” lub „to naprawdę mocny człowiek”. Może to właśnie SIŁY, MOCY, ENERGII wielu ludzi intuicyjnie, metodą prób i błędów poszukuje, zbaczając czasem na manowce uzależnień i popadając w różne nałogi, dające złudzenie zasilania.

 

 

 

 

Źródła mocy, czyli co jest a co nie jest trzeźwieniem -  - Psychointegracja