Na czym polega nałogowe palenie papierosów?

Jesteśmy ostrzegani przed skutkami palenia - na przystankach tramwajowych i paczkach papierosów. Dlaczego? Czy nie ma nic groźniejszego? Czy to coś daje? Jak reagujemy na komunikat: „Palenie powoduje raka i choroby serca”? Wiele osób palących papierosy setki razy odruchowo zawiesza wzrok na tym stwierdzeniu - z lekceważeniem, nieuważnie, często bezmyślnie. „Rak?? Po co aż takie słowa.”

 

Świadomość palenia i jego skutków -

jest związana z wkomponowaniem papierosa w rzeczywistość, spowszednienie, możnaby powiedzieć - normalność, z której różne ostrzeżenia wyrywają z najwyższą trudnością, chociaż są prawdziwe:

rak jest przyczyną śmierci osób palących: 10,8 % umiera na raka płuc, 5,4% - na raka krtani, 4,1 % na raka jamy ustnej a 3,4% na raka przełyku (razem: 23,7 %!).

Mało kto z palących w to wierzy, rzadko kto odnosi do siebie ewentualność dotknięcia aż takimi skutkami palenia papierosów.

Z praktyki zajmowania się pomaganiem osobom uzależnionym wiadomo, że:

czynnikiem, który skłania do podjęcia decyzji o rozstaniu z używką jest element destrukcji, a ściślej - świadomość rzeczywistej możliwości doznania negatywnych skutków nadużywania, realne zagrożenie nimi.

Alkoholicy budują swoje przeświadczenie o niegroźności nadużywania alkoholu na zaprzeczaniu jego widocznym skutkom. Natomiast osoby palące papierosy swoje przekonanie na temat niewielkiego zagrożenia negatywnymi skutkami opierają między innymi na rzeczywistych, nie zawsze uświadamianych cechach tego nałogu - na tym że jest on: 1/ tak bardzo spowszedniały w ich życiu, 2/ pozbawiony dającej się zauważyć przez lata palenia eskalacji negatywnych skutków.

Bezpośrednim efektem tego jest skłonność wielu osób palących nałogowo do przyznawania, że wprawdzie możliwe, iż są uzależnione od palenia papierosów - inaczej niż ma to miejsce u osób uzależnionych od alkoholu, konsekwentnie wypierających się takiej identyfikacji. Palacze, jeśli nawet zauważają jakieś jego cechy: przymus zapalenia,  gorączkowe poszukiwania gdy brak papierosa - to z tych spostrzeżeń nie wynika dla nich nic, co mogłoby je skłonić do podjęcia próby rozstania z nałogiem. Raczej traktują to jako dowody na nieszkodliwość uzależnienia oraz potwierdzenie prawdopodobieństwa, że wszyscy ludzie są od czegoś uzależnieni i jest to taka ot po prostu ludzka, niezbyt groźna słabość.

Głębokie „wsiąknięcie” palenia papierosów w codzienność funkcjonowania osób palących jest ważną i pierwszoplanową cechą palenia. Przenika ono wiele zwyczajnych, mało zauważalnych sytuacji, w których odruchowo sięga się po papierosa. W programach odwykowych dla palaczy od tego więc poziomu zaczyna się pracę: od zauważenia, że palisz,  że ta czynność ma jakieś znaczenie (wielu palaczy bardzo jest bliskich myślenia: że nie), i  że palenie papierosów czymś dla palącego skutkuje.

Za zajęcia przez palenie wysokiej pozycji w życiu palaczy odpowiada jeszcze kilka innych czynników: rodzaj i struktura czynności jaką jest palenie papierosów, nie doświadczanie widocznych negatywnych skutków bezwzględnie utożsamianych z paleniem, istnienie silnej i znaczącej subkultury palaczy.

 

Uzależnienie od nikotyny to specyficzna relacja między papierosem, a człowiekiem i jego: organizmem, myślami, zachowaniami (nawykami, odruchami, sytuacjami, emocjami) polegająca na nieadekwatnym nadaniu paleniu pozytywnej oraz głównej roli w radzeniu sobie (sposób na to aby nie czuć się bezradnym)

 

 

I . Rodzaj i struktura czynności palenia.

Palenie jest czynnością bardzo złożoną. Uzależnienie od niego przebiega na kilku poziomach funkcjonowania:

fizycznego uzależnienia organizmu od nikotyny,

zachowania - sposób funkcjonowania i styl życia (uzależnienie od mechanicznych odruchów towarzyszących paleniu, od nawykowego sięgania po papierosa w pewnych sytuacjach oraz deficyty umiejętności w ważnych obszarach życia: automatyczne odruchy, sytuacje, miejsca, działania, powtarzalność i krótkotrwałość działania)

nawyku tłumienia pewnych stanów emocjonalnych poprzez zapalenie papierosa (nawyk regulowania uczuć)

przekonań na temat palenia („filozofia palacza”)

 

Etapy w zapanowaniu nad nałogiem:

wyodrębnienie palenia spośród innych naturalnych, zdrowych czy koniecznych działań człowieka i zauważenie jego rozmiarów,

identyfikacja - poznanie swojego palenia przez palącego i rzetelna obiektywizacja sytuacji (objawy, skutki)

„odnormalnienie” - uznanie palenia za patologię prowadzącą do groźnych następstw poprzez zmian poprzez: edukację, pracę nad zmianą przekonań i motywacją

bardzo dobre przygotowanie  do okresu odstawienia, nawrotów i pomoc w trakcie głownie poprzez: opracowanie strategii antynawrotowej i trening umiejętności (odmawiania, planowania, monitorowania, hamowania – zachowań, myśli, emocji), zmianę nawyków

 

(Większość niepowodzeń w zaprzestaniu palenia wynika z braku jakiegokolwiek przygotowania do poradzenia sobie z nieuchronnie następującymi po jakimś czasie nawrotami uzależnienia, a co za tym idzie wzrostem chęci zapalenia i osłabieniem zdolności zapanowania nad nią)

 

Zachowania.

Na pierwszy poziom składa się z wiele wyuczonych, prostych, prawie niezauważalnych czynności, takich jak: zapalanie, sposób trzymania papierosa, pozycja ciała przy paleniu, zaciąganie i wydmuchiwanie dymu, strząsania popiołu, czy - gaszenie papierosa.  Czynności te angażują najbardziej podstawowe automatyczne odruchy: oddychanie, ssanie, mimikę (spójrzmy na wyraz twarzy zaciągającego się dymem), uwalnianie drobnych napięć mięśni ręki trzymającej papierosa czy strzepującej popiół, sprzęgając się z nimi dość trwale w jedno zachowanie. To główny obszar, w którym poczuje braki palący, który porzuciłby palenie. Jego ciało na poziomie właśnie tych najprostszych czynności będzie się czegoś domagało, odczuje ich silny brak i długo je będzie je pamiętać.

 

Drugi obszar dyskomfortu dla abstynenta papierosowego to sytuacje i różne działania którym towarzyszyło palenie. Nitki wiążące z nimi są innego rodzaju, choć nie mniej silne. Wyobraźmy sobie - w jakich sytuacjach ludzie nie palą. W odróżnieniu na przykład od osób nadużywających alkoholu - osoby nałogowo palące nie znają kategorii -„sytuacja papierosowa”, którą jak „sytuację alkoholową” trzeba by jakoś specjalnie stworzyć. Alkoholik, którego przymus popycha do picia w coraz większej ilości sytuacji może wprawdzie napić się wszędzie, ale większość tych sytuacji nigdy nie będzie uznana za naturalne, a co za tym idzie pijący często będzie musiał włożyć sporo wysiłku by w nich zrealizować swój zamiar napicia się. Palacz tego nie musi ! Można palić na stojąco, leżąc, siedząco, idąc ulicą, leżąc w wannie lub siedząc w toalecie,  jadąc samochodem, pisząc (nie przerywając pisania !), wbijając gwoździe, mówiąc - tylko z przerwą na wdech dymu i wydech. Zdarzają się osoby próbujące palić w trakcie jedzenia. Palenie papierosów w obecnych czasach nie ma też jakiegoś odświętnego, nadzwyczajnego charakteru i nie odgrywa żadnej szczególnej roli w naszych rytuałach, tak jak ciągle jeszcze alkohol. Nikomu planującemu powiedzmy przyjęcie, czy finał załatwienia z kimś jakiejś sprawy nie przyjdzie do głowy zastanawiać się co i ile zapalimy. A więc palenie to - zwykła, banalna normalka nad którą nie warto się zastanawiać. Nikt nie będzie więc niepokoić się czymś, co jest tak mało zauważalne, powszednie, niczego nie wymagające - prawie takie jak poruszanie się czy oddychanie.

Istnieje też potwierdzone tak badaniami, jak również potocznymi obserwacjami mocne psychofizyczne powiązanie nawyku palenia - poprzez silnie ukształtowane odruchy - z takimi czynnościami jak: picie kawy, jedzenie i picie alkoholu. Ewentualna decyzja o ograniczeniu palenia lub jego zaprzestaniu zmusiłaby więc palacza do wprowadzenia ograniczeń w pozostałych z tych czynności, co jeszcze bardziej utrudnia mu wytrwanie w swoim zamiarze, stawiając przed koniecznością rozciągnięcia działań odwykowych na więcej czynności i sytuacji.

 

Do „uzwyczajnienia” czynności palenia oraz zakorzenienia w nawykach przyczynia się także niezwykle częsta jej powtarzalność oraz krótkotrwałość działania pojedynczego papierosa. Efekt jego wypalenia znika po ok.1 godzinie. Zmusza to palącego do częstego sięgania po papierosa w różnych codziennych sytuacjach. By się znowu lepiej poczuć trzeba wypalić następnego, a więc powtórzyć pewien zestaw czynności. Palacze nałogowi wypalają na ogół ok. 20 papierosów dziennie - 20 razy powtarzają więc te same czynności w pewnych, tych samych niepozornych sytuacjach. I tak codziennie, latami. Przez 5 lat palenia po 20 papierosów dziennie daje to 36500 (!) powtórzeń. Trudno o równie mocno ugruntowane częstym powtarzaniem inne zachowanie. Z tego bierze się spora część siły nawyków i odruchów związanych z paleniem. Tworzy to razem obraz siły uzależnienia, a co z tego wynika - pozwala zrozumieć częste trudności w wyobrażeniu sobie przez osobę paląca życia bez papierosa i przeżywanie przez nią silnego lęku wywoływanego perspektywą braku.

 

Kolejny czynnik wprzęgający się w styl funkcjonowania palacza to „służące” paleniu deficyty ważnych umiejętności życiowych. Nieumiejętność zachowania się („poradzenia sobie”) zwłaszcza w takich sytuacjach jak: przeżywanie i wyrażanie emocji, odpoczynek i regeneracja, stres i radzenie sobie z nim, samoocena i autogratyfikacja, kontakty z innymi - wywołuje zapotrzebowanie na znalezienie jakiegoś na nie sposobu zaradczego. Palenie wiele załatwia: zamiast uczenia się odczuwania i wyrażania emocji – stłumienie papierosem, zamiast uczenia się sposobów wypoczywania i regeneracji – zapalenie „relaksującego” papierosa, zamiast poznawania sposobów na nawiązanie rozmowy – propozycja „zapali Pani?”, gdy brakuje wątków w rozmowie – kolejny wdech i wydech dymu tytoniowego. Palenie pasuje do takich braków a one do niego. Odstawienie papierosów dezorganizuje funkcjonowanie i zmusza albo do uzupełnienia deficytów umiejętności albo do powrotu do palenia. Uzupełnienie tych deficytów w trakcie palenia osłabia motywację do jego kontynuowania, często wręcz wypierając palenie. Na przykład wykształcenie nawyku ćwiczeń fizycznych kłóci się z czynnością palenia i niejako zmusza do wybierania między tymi nawykami.

Wypełnianie deficytów paleniem przez długie lata wykształca szczególnie niekorzystne nawyki w obrębie sposobu funkcjonowania:

nawykowego zastępowania paleniem innych ważnych umiejętności (czemu towarzyszy przekonanie, iż palenie jest wartościowym sposobem na wypoczynek, stres, kontakty itp.)

rezygnacji z wysiłku mobilizowania się do nabywania ważnych umiejętności na rzecz prostych substytutów dających złudzenie „radzenia sobie”

 

Wiedza i chęć nie przekładają się automatycznie na zdolność działania – do zmiany zachowań potrzebny jest trening umiejętności

 

Obraz palenia – „filozofia palacza”.

Nie wzbudza niepokoju robienie czegoś, co tak niewiele kosztuje, a jest takie dobre, co w poczuciu palacza tyle mu daje odprężenia czy wytchnienia.  Widoczne dla niego skutki palenia przychodzą po wielu latach i są uzależnione od ogólnej kondycji człowieka i jego predyspozycji fizycznych. Palacz mający silny organizm, z kilkunastoletnim stażem palenia nie wie jak mógłby lepiej funkcjonować w swoim przedziale wieku (jeśli nic mu nie dolega) gdyby nie palił, czego miałby więcej i co by się zmieniło na tyle by próba porzucenia palenia mogła mu się wydać warta podjęcia. Do tego prawdą, na której potwierdzenie palący znajdą w swoim otoczeniu wiele dowodów jest też to, że nie każdy palący umiera na raka. Z badań nad skutkami palenia wynika, że conajmniej 50 % palaczy ma poważne problemy zdrowotne. Zawsze więc można mieć nadzieję, że jest się w tej drugiej połowie. Co bardzo ważne - problemy te nie są następstwem pojedynczego wypalenia papierosa - ten związek jest nie do zauważenia bo nie istnieją incydenty pojedynczego nadużycia, jak w przypadku innych nałogów, kiedy to nadużycie czegoś (alkoholu, jedzenia, pracy) skutkuje różnymi dolegliwościami wkrótce potem. W tych przypadkach związek jest widoczny, a zaprzeczenie powiązaniu przykrych konsekwencji z nadużywaniem czegoś wymaga wysiłku umysłu. Z paleniem papierosów tak nie jest. Nadużycie ani negatywne skutki palenia nie łączą się z wypalanym pojedynczym papierosem (a przecież między kolejnymi robimy przerwę, choćby krótką). Nadużywamy paląc więcej w ciągu dnia. Tym łatwiej jest o przeświadczenie, że pojedynczy papieros nic nie kosztuje, a przecież palimy po jednym, inaczej niż alkoholicy, którzy od jakiegoś czasu doskonale wiedzą, że wprawdzie jeden kieliszek może by nie zaszkodził, ale fakt wypijania jednego i zatrzymywania się na tym należy do przeszłości. Konsekwencji palenia więc nie widzimy. By je znać musielibyśmy wykonać pewną szczególną pracę: coś poczytać, zbadać swój organizm, pójść do lekarza, specjalnie siebie poobserwować. Ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie sam z własnej woli, specjalnie poszukiwał powodów do straszenia siebie kiedy wydaje się, że jest dobrze i nic złego się nie dzieje. Z kolei rozpoznane u palącego w jakimś momencie poważne schorzenie najczęściej swoimi rozmiarami, dramatyzmem sytuacji ani nie pasuje do niewinnych paru „dymków” ani też nie jest wynikiem właśnie wypalonego tego akurat papierosa.

Na sposób myślenia o paleniu i jego wpływie (w tym o negatywnych skutkach) na funkcjonowanie decydują:

wiedza (naukowe, w miarę obiektywne informacje o rzeczywistości – o tym jak jest naprawdę

sposób doświadczania palenia – poziom świadomości i wglądu w cały obraz tej czynności oraz jej interpretacja (samowiedza)

pozytywne doświadczenia (korzyści) – w czym realnie pomógł papieros

Czynniki te układają się w pewną strukturalną całość – sposób myślenia o paleniu i rodzą związane z nim oczekiwania. Ten system przekonań podtrzymujących palenie (stopień przyzwolenia i zachęcania) w opinii wielu badaczy nad problemami związanymi z kontrolowaniem zachowań decyduje często faktycznie o sięgnięciu po papierosa - uruchamiając psychofizyczną gotowość organizmu do tej czynności. Można zauważyć w reakcjach palaczy, że to właśnie ta „filozofia”  często jest najmocniejszą tarczą, od której odbijają się wszelkie dobre rady otoczenia czy pełne troski zwracanie uwagi na... Ponadto analiza załamań abstynencji pokazuje pewną specyficzną sekwencję reakcji: bodziec wyzwalający (pokusa) – przekonanie przyzwalające – pozytywna reakcja emocjonalna (nadzieja na efekt) – nagradzające działanie – zapalenie.

Przekonania na temat palenia mają najczęściej charakter zniekształcających racjonalizacji – iluzji i zaprzeczeń, w większości prowadzących do: pomniejszania strat wynikających z palenia, eksponowania zysków, podważania potrzeby oraz możliwości zmiany (zaprzestania).

 

O sięgnięciu po papierosa często decydują przekonania – stopień przyzwolenia (zachęta, nadzieja na pozytywne efekty, brak wiedzy i wyobrażenia o niskiej szkodliwości, poczucie zdeterminowania itp.)

 

Nawyki emocjonalne - regulowanie uczuć.

Podstawowym powodem sięgania po papierosa jest chęć poprawy samopoczucia. W sposób naturalny – bez palenia -  na strukturę reakcji emocjonalnej składa się: pobudzenie (przeżywanie jakiegoś uczucia – na przykład lęku, irytacji, euforii, wstydu, poczucia winy) – ekspresja (wyrażenie, okazanie, zareagowanie) – rozładowanie dające poczucie ulgi i uspokojenia. Aby to mogło nastąpić konieczne jest przede wszystkim rozpoznanie stanu emocjonalnego oraz podjęcie aktywności pozwalającej na ekspresję emocji. Z różnych powodów bywa to utrudnione: nie jesteśmy świadomi własnych uczuć, nie odróżniamy ich, wstydzimy się i nie pozwalamy sobie ich okazywać, boimy się, że będą źle o nas świadczyć, nie spostrzegamy sytuacji za pozwalającą na reakcję. Jeśli nie rozładujemy napięcia wywołanego powstałym stanem emocjonalnym – będziemy odczuwać silny dyskomfort. I w takich okolicznościach poprzez zapalenie papierosa odczujemy  ulgę ponieważ w jego wyniku zniknie uczucie napięcia – pojawi się ulga. Stąd pomysł, że papieros uspokaja. W rzeczywistości nie uspokaja tylko znieczula – uczucia pozostają nie rozładowane, zalegają w nas nadal tylko tego nie czujemy. Łatwo ten stan pomylić z odczuciem ulgi wywołanej rozładowaniem emocjonalnym i uspokojeniem (i tu ulga - i tu ulga),  łatwo o przekonanie o dobroczynnym oddziaływaniu papierosa.

Nie jesteśmy przy tym świadomi, że powtarzając czynność palenia utrwalamy kolejne niekorzystne nawyki emocjonalne:

reagowania papierosem na pewne stany (gdy się więc pojawia pewne uczucie – odruchowo dajemy mu odpowiedź w postaci papierosa – powstaje odruch: stan emocjonalny – papieros)

nawyk tłumienia uczuć (zamiast naturalnego rozładowywania), co

w efekcie prowadzi do coraz szybszego i bardziej nerwowego

reagowania tłumieniem na wszelkie pojawiające się emocje, a to z

kolei -  do utraty kontaktu z własną emocjonalnością i

pogłębiającą się dezorientacją w sprawie tego, co się z nami dzieje

 

Błędny wniosek: Utożsamianie rozładowania emocjonalnego i dobrego

samopoczucia z zapaleniem papierosa!

 

II. Subkultura palaczy.

Powszechność i codzienność czynności palenia wykształciła grupę społeczną palaczy, mającą jak wszystkie grupy o  jakimś statusie - swoje miejsca, przywileje, obyczaje. Miewamy okazję widzieć, co dzieje się, kiedy podejmowane są próby „odnormalnienia” palenia. Palacze reagują podobnie jak reagują na przykład mniejszościowe grupy narodowościowe oburzeniem, gdy są dyskryminowane. I co osiągają: ze w imię pojęcia wolności uznaje się ich prawa, ograniczane wprawdzie, ale zawsze: mają swoje sale w restauracjach, wydzielone miejsca na dworcach itp. Żadna inna grupa ludzi, którzy powiedzmy chcieliby się upić, przejeść czy w inny sposób sobie szkodzić nie jest tak uprzywilejowana. A taka społeczność oddziaływuje  na świadomość jej uczestników utrudniając próby rewidowania myślenia o nałogu i jego roli.

Wspominałem już o powiązaniu palenia ze spożywaniem kawy, alkoholu, jedzeniem. Kultura palaczy to często także więc kultura kawoszy, smakoszy,

czy lubiących wypić. Strach pomyśleć z jaką wewnętrzną presją musi się zmierzyć osoba rzucająca palenie, jakie i czego dotyczące poglądy wystawić na próbę. „To już nic mi nie zostanie ?”.

 

III. Zapanowanie nad nałogiem.

 

Rzadko słyszymy by ktoś oferował komuś fachową pomoc terapeutyczną, czy choćby tylko informował o jej potrzebie. To kolejna różnica między paleniem a innymi nałogami. Rosną oczekiwania zaprzestania palenia, niestety z lekceważeniem dla pomocy i wręcz wymaganiem by zrobić to łatwo, szybko, radykalnie i nie przesadzać z trudnościami.

 

Realnie nie traktuje się uzależnienia od palenia papierosów i nikotyny jako choroby, a więc czegoś, co wymagałoby udzielenia pomocy człowiekowi rozstającemu się z papierosami. O tym, że może to być choroba świadczy choćby fakt umieszczenia „Zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania spowodowanych paleniem tytoniu” w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych - pod numerem statystycznym F17. A jako jedną z postaci tych zaburzeń uznano „Zespól uzależnienia” (numer statystyczny F17.2) charakteryzujący się następującymi objawami:

silnym pragnieniem lub poczuciem przymusu przyjmowania substancji

upośledzeniem zdolności kontroli (np. rozpoczynania, kończenia, poziomu czy sytuacji użycia)

fizjologicznymi objawami stanu abstynencyjnego (odstawienia)

wysoką tolerancją (konieczność przyjmowania w istotnie wzrastającej  ilości w celu osiągnięcia działania lub pożądanego efektu)

porzucanie i ograniczanie zachowań alternatywnych

uporczywe przyjmowanie mimo stwierdzonych szkód

(konieczne rozpoznanie 3 lub więcej z powyższych objawów).

Objawy choroby rzucają się w oczy, ale mimo, iż tak widoczne zaliczamy je do niegroźnych ludzkich ułomności, o których przez długi czas palenia można opowiadać na spotkaniach towarzyskich bawiąc tym gości: jak to zabawne, kiedy w środku nocy biegłem będąc prawie w piżamie do nocnego sklepu po paczkę papierosów, gdy uświadomiłem sobie, że nie mam już ani jednego, i przeraziłem że nie doczekam ranka (przymus palenia), albo jak w trakcie podniecającej pracy paliliśmy jak smoki jednego za drugim, niezauważając że to już kolejne paczki, nie jedząc, nie widząc nic poprzez opary dymu ale za to jak nam świetnie szło (utrata kontroli). A następnego dnia:  kapeć w ustach, bolała głowa, chciało się pić,  poczucie winy względem siebie a zrobienie sobie z tego powodu przerwy w paleniu - spowodowało rozdrażnienie, wywołało lęk, ślinotok, szczękościsk, potrzebę ciągłego jedzenia i niepokój ruchowy (objawy abstynencyjne).

 

Jeśli traktujemy palenie jak chorobę to konsekwencją takiego podejścia powinna być również zgoda, że adekwatnym sposobem poradzenia sobie z tym zjawiskiem jest leczenie. Uznanie palenia za nawyk, przyzwyczajenie - coś normalnego skłania niestety do wymagania od siebie rzucenia palenia samemu, w oparciu tylko o własne chcenie i siłę. „Jeśli tak normalnie palę to powinienem też normalnie przestać”. Niestety tak nie jest. Większość palaczy nieco bardziej świadomych tkwienia w szponach nałogu i jego skutków myśląc o zaprzestaniu, w pierwszej kolejności dostrzega wszechobecność w codzienności i wrośnięcie palenia w ich życie. Tym samym słusznie zresztą przewiduje trudność wyeliminowania tej czynności i problemy z jakimi będzie się musiała zmierzyć. To przeraża. I nawet gdy taka decyzja jest blisko ogrom tych trudności obezwładnia, i prowadzi do przekonania, że wprawdzie nie paląc czegoś bym sobie niedobrego zaoszczędził, może przed czymś uchronił, może w czymś by mi się poprawiło ale jak to udźwignąć ? Ci którzy może i by się z tym zmierzyli - zwyczajnie - słusznie boją się takich zmagań, cierpienia, długich dni pełnych zaciskania zębów. Badania pokazują, że tylko 15 % palaczy skutecznie rzuca palenie bez pomocy (a i u tych nic nie wiadomo o wpadkach). Pozostałym potrzebna jest pomoc - często medyczna, psychologiczna oraz przyjaciele.

 

Rozpoznawanie skutków palenia wymaga sporej nieprzyjemnej pracy. Trudno jest je wyśledzić w swoim życiu zanim pojawią się te najgorsze - choroby. Dzieje się tak dlatego, że nie potrafimy i często nie chcemy zobaczyć swojego życia w całości w różnych jego przejawach. Dopiero  rzetelna analiza różnych obszarów życia dokonana według pewnego schematu pomoże zobaczyć to, czego nie widać, z czego nie zdajemy sobie sprawy i uznajemy za normalne. Przykład:

Stosunki z ludźmi - potrzebujemy pomocy w dostrzeżeniu, że kryterium wyboru wielu kontaktów jest wspólne palenie niezależnie od innych cech współpalących (nie zawsze akceptowanych),z jakich kontaktów rezygnujemy (a szkoda) oraz - jak wzrasta ilość napięć z bliskimi z powodu palenia.

Praca - w jakich czynnościach przeszkadza palenie, jak pracujemy z papierosem w zębach,  jak walczymy o prawa i miejsce do palenia, i w imię czego i ile energii w to wkładamy.

Organizacja czasu - w ilu naprawdę sytuacjach obecny jest papieros, i jaki mamy z niego pożytek, co to znaczy odpoczynek i ile odpoczęliśmy (właściwie rozumiejąc to słowo) - to znaczy: ile przybyło siły, czy polepszyła się koncentracja, pamięć, czy jesteśmy spokojniejsi, pogodniejsi.

Duchowość i samoocena- na co się naraziliśmy przeciwko własnej godności paląc, jakim zasadom i wartościom sprzeniewierzyliśmy. Na przykład - co możemy powiedzieć o wartości człowieka sięgającego do kosza na śmieci po peta z braku papierosa i możliwości kupienia, który oszukuje innych w sprawie swojego palenia, ukrywa się paląc. Czy lubimy swój zapach z ust. Co znaczą kontakty przy papierosku z tymi, których nie akceptuję i w innych sytuacjach są dla mnie nieżyczliwi. Dlaczego im nie odmawiam.

Życie emocjonalne: jakie właściwie skutki wywołuje papieros ? Uspokaja ? Wycisza? A może po prostu „przymula” i „zasmradza”. Trudno jest samemu zdobyć się na takie analizy i zadanie sobie takich pytań. Nie chcielibyśmy też w samotności udzielać odpowiedzi na te pytania i pozostawać z ich brzemieniem i emocjami towarzyszącymi takiej pracy.