O naszej samokontroli
Autor: Leszek A. Kapler
Jeśli chcemy radzić sobie z zaprzestawaniem niepożądanych zachowań lub utrzymywaniem w powziętych postanowieniach warto wiedzieć coś o samokontroli.
Określenie „samokontrola” bywa zamiennie używane z pojęciami takimi jak „samodyscyplina”, czy też „silna wola” i „hart ducha”.
Jest ona związana z wewnętrznymi mechanizmami odpowiedzialnymi za poprawianie naszej skuteczności działania, a jej funkcja polega głównie na zdolności człowieka do przeciwstawiania się pewnym niepożądanym tendencjom organizmu. Określenie „silna wola”, swą nazwą zakładające, że może ona być też słaba – uległa lub niewystarczająca – sugeruje równocześnie, że prawdopodobnie możliwe jest wpływanie na jej wzmocnienie.
W potocznym myśleniu o silnej woli wskazuje się różne sposoby prowadzące do realizacji tego celu – na przykład ćwiczenie, hartowanie w przeciwnościach. Według Słownika Psychologicznego -s.653 (1) samokontrola jest to zdolność kontrolowania zachowań impulsywnych poprzez hamowanie (tłumienie) nagłych, przelotnych pragnień.
Warto zauważyć, że termin ten zawiera trzon: „kontrola” i jest to określenie kluczowe w definiowaniu samokontroli. „Kontrola” oznacza zdolność do pełnej realizacji powziętego zamiaru i - jak dodaje Lucyna Golińska (2): „...jego ochrony przed innymi tendencjami działania, dopóki nie zostanie on zrealizowany” lub jeszcze szerzej „każdy wysiłek człowieka w kierunku zmiany własnych reakcji” - działań, myśli, uczuć, pragnień, postępowania (3), mający w zasadzie jedną z dwu postaci: hamowania (powstrzymywania, wygaszania, zatrzymania) lub podjęcia i utrzymania reakcji.
W literaturze przedmiotu wskazuje się na istnienie takich cech samokontroli jak:
1/ standard działania (kierunek, drogowskaz, wartość, norma, cel osobisty, oczekiwania, zamiar, intencja, plan),
2/ zasoby, czyli zdolność realizacji wyznaczonego standardu, rozumiana jako wypadkowa kilku czynników: energii koniecznej do wykonania działania (siły), wiedzy o sposobach realizacji celu i nadziei na możliwość jego osiągnięcia,
3/ monitorowanie, czyli świadomość zgodności podejmowanych działań z zamierzeniami.
Potrzeba korzystania z samokontroli zakłada konieczność występowania w nas jakiejś tendencji przeciwstawnej do wyznaczonego standardu – zamiaru (na przykład: inny cel, trudności, zmęczenie, przyzwyczajenia). Samokontrola jest więc narzędziem pomagającym urzeczywistniać cel, jakim jest panowanie nad różnymi tendencjami własnego organizmu, przejawiającymi się w postaci różnych pragnień i pokus - po to by umożliwić realizację ważniejszych dążeń.
Samokontroli bliskie jest pojęcie „umiarkowania” mówiące o powściągliwym reagowaniu na własne pragnienia oraz „ustawiania” („tak jak ustawia się pracę zespołu baletowego lub reguluje silnik”) i tym samym utrzymywania nas w równowadze, harmonii, spokoju. (4)
Inne pojęcie bliskie samokontroli – to wytrwałość, którą psycholodzy określają jako „utrzymanie i ochrona (powziętego) zamiaru” (5).
Widać także, iż samokontrola wprawdzie nie jest sama w sobie celem, jak chcieliby niektórzy postulujący jej ćwiczenie, ale bez niej osiągnięcie żadnego celu nie będzie możliwe.
Jak działa samokontrola?
By była skuteczna musi przede wszystkim istnieć dla nas wartość – coś, co chce się osiągnąć lub realizować. Pod tym względem samokontrola zależy więc od jasności naszych wartości wyznaczających kierunek dążeń oraz ich przejrzystej hierarchii, a to z kolei jest możliwe gdy: wartości są ustalone (dokonano ich wyboru), uświadamiane, a przy tym jednolite, adekwatne, elastyczne. Ale przede wszystkim samokontrola zależy od umieszczenia jej samej gdzieś na początku hierarchii wartości osobistych: posiadanie skutecznej (przyczyniającej się do realizacji celu) i właściwej (adekwatnej) samokontroli oraz przypisania jej zasadniczej roli – warunku koniecznego do urzeczywistniania pozostałych spośród innych wartości. Można to tak uzasadnić „... jest (ona - samokontrola) dobrowolną regulacją życiowego popędu, zdrową afirmacją naszej mocy istnienia (...), szczególnie zaś mocy naszej duszy nad nie uzasadnionymi rozumowo impulsami naszych emocji lub skłonności...”( 6)
Jak widać - samokontrola ma swój własny obieg i w takim samym stopniu dotyczyć może kontroli czegoś w nas, jak też samej siebie. Ważne jest więc nie tylko to, by kontrolować jakieś swoje reakcje, ale też swoją kontrolę i ten cel umieszczać wysoko w hierarchii swoich wartości.
Nasza skuteczność działania wymaga więc praktycznej konieczności porządkowania, uświadamiania, ustalania wartości, co w praktyce oznacza coraz głębsze, precyzyjniejsze i bardziej świadome określanie podstawowych kierunków swoich dążeń – sensu życia, celów życiowych, norm i zasad postępowania. Chodzi więc o nieustające odpowiadanie na pytania wewnętrznego monologu: Czym się kierujesz w życiu ? Co jest dla Ciebie najważniejsze? Kim chcesz być ( jakim człowiekiem)? Czego Ci potrzeba? Na czym Ci zależy?
W obrębie standardów mogą wystąpić zakłócenia w najistotniejszy sposób zmniejszające zdolność do kontrolowania reakcji. Brak wartości lub sprzeczne standardy (np. konflikt lojalności wobec autorytetu postępującego nieuczciwie i chęci bycia człowiekiem uczciwym i sprawiedliwym) dają efekt schwytania w pułapkę i sparaliżowania przez niemożność podjęcia decyzji. Sprzeczne cele lub sprzeczne informacje o wartościach („w życiu liczy się tylko chwila i czerpane z niej zadowolenie?” czy też „należy dążyć do wzniosłych ideałów?” , co w tej chwili lepsze - „przyzwalanie” czy „powściąganie”) powodują, że ludzie stają się niezdolni do skutecznego kierowania własnym życiem. Sprzeczne cele wywołują raczej bezpłodne rozważania niż działania (ciągły etap przygotowywania się do...). Wygórowane i sztywne cele z kolei powodują efekt zerowej tolerancji na niepowodzenie, podnosząc poprzeczkę dążeń do poziomu czasami tak niewyobrażalnego, że wywołującego paniczny lęk przed porażką, a co za tym idzie czyniąc smak sukcesu wprawdzie bardziej słodkim, ale też porażkę bardziej sromotną i trudniejszą do zaakceptowania. To wszelkie: „nie powinieneś nigdy...”. Trudno zdecydować się być aż tak doskonałym.
Wzmacnianie samokontroli poprzez świat wartości oznaczałoby więc: pogłębianie świadomości własnych potrzeb, poznawanie wartości (poprzez lekturę, kontakty z osobami będącymi ich wzorcami lub reprezentującymi wiedzę o nich, analizowanie własnych doświadczeń, podejmowanie prób sprawdzenia ich wpływu na życie - np. co lepsze: przyjąć Dekalog czy filozofię życia libertynów), a także przez podejmowanie wysiłku zmierzającego do ich praktykowania – urzeczywistniania w działaniu. Efektem posiadania standardów jest wykształcenie się różnych przekonań dotyczących sensu życia, zasad w nim obowiązujących i dróg prowadzących do celu. Można je zbadać pytając: Jak siebie przekonujesz do tego działania? Po co to robisz? (lub zaprzestajesz) Dlaczego to robisz? Co by było gdybyś przestał to robić? „Doskonal standardy” znaczy więc – wiedz czego chcesz, jakim być, jak postępować, zbieraj uzasadnienia, umacniaj przekonania, ograniczaj wymówki.
Kolejny składnik samokontroli to siła (zasoby) – zdolność do utrzymania podjętej reakcji – decyzji, postanowienia oraz zdolność do oparcia się własnym tendencjom przeciwstawnym. Jak widać skuteczna samokontrola w nas to walka sił: siły impulsu próbującego przerwać rozpoczęte działanie oraz siły mechanizmu, który chce ją utrzymać. Od czego zależy ta siła?
Wskazuje się na 3 główne przyczyny niewystarczającej siły: jej brak spowodowany słabością i niedostatkiem umiejętności przeciwstawiania się nagłym impulsom, wyczerpanie i zmęczenie oraz brak możliwości przeciwstawienia się wskutek zbyt dużej siły impulsu - pokusy.
Utrzymanie zamierzonego działania wymaga wysiłku fizycznego i psychicznego – potrzebne są do tego pewne rezerwy. Zmęczenie i słaba kondycja psychofizyczna organizmu powodować mogą, że mimo świadomości standardów, jakie chcemy realizować nasz organizm psychofizyczne nie będzie zdolny by niezbędne działanie prowadzące do tego celu podjąć, utrzymać czy zmienić. Prawdziwe stanie się wtedy „chcieć ale nie móc”. Chodzi więc o pewien zapas energii koniecznej do stoczenia walki.
Nie w każdej jednak sytuacji zwykła „dobra kondycja” wystarczy, aby się przeciwstawić pokusie. Kolejnym wyznacznikiem siły jest jej zdolność do odparcia siły nagłego, często chwilowego impulsu – pokusy skłaniającej nas do przerwania pożądanej reakcji lub podjęcia reakcji niezamierzonej wcześniej, do której odpierania siła musi być dostosowana. Im większa siła pokusy – im mocniej uruchamia ona motywację przeciwstawną – tym większa musi być siła do jej odparcia. Niektóre pokusy działają silnie, wszechstronnie, uruchamiając bardzo silną motywację rodzącą kolejne narastające, nie do opanowania impulsy. Przykładem mogą być bodźce, których podłożem jest fizjologia - głód i dolegliwości z nim związane, ale także nawyki mocno utrwalone - silne dlatego, że mają kluczowe znaczenie dla naszego funkcjonowania, bo na przykład skutecznie pomagają w upragnionym poradzeniu sobie z silnym stresem.
I w końcu słabość siły można rozumieć jako cechę osobowości, wynikającą z niezdolności do samodyscypliny wskutek braku odpowiedniego treningu w tym zakresie i wykształconych nawyków kontroli działań i emocji.
Cechę tą potocznie nazywamy najczęściej hartem ducha, a jej kształcenie odbywa się poprzez podejmowanie wyzwań i realizowanie zadań. Nie będzie sprzyjać wzmacnianiu siły także czasem nasze wyposażenie temperamentalne w postaci na przykład skłonności do podejmowania ryzyka.
Na siłę samokontroli składa się także wiedza o sposobach wzmacniania kontroli, sposobach skutecznego dochodzenia do celu oraz nasz poziom nadziei na powodzenie zamierzeń.
Jeśli by więc chcieć wzmacniać siłę samokontroli należałoby: dbać o kondycję psychofizyczną, znać swój organizm i jego reakcje w różnych warunkach, by w czasie niekorzystnym nie podejmować zbyt dużych wyzwań, znać różne swoje motywy (upodobania, nawyki) i bodźce, które je pobudzają, unikać niektórych zbyt silnych pokus, ćwiczyć hart ducha systematycznym podejmowaniem nowych zadań, rozwijać swoje zdolności, talenty i twórczość, uczyć się sposobów wiodących do celu korzystając z doświadczeń swoich i innych ludzi, dowiadywać się: od czego naprawdę zależy powodzenie w jakiejś sprawie, wyznaczać sobie cele w zasięgu możliwości, a także ćwiczyć odporność na niepowodzenia. Jak pokazuje doświadczenie - osoby, które coś systematycznie ćwiczą: uprawiają sport, uczą się języków – podejmują regularny wysiłek - mają znacznie więcej wprawy w wytrwałym dążeniu do celu i nie uleganiu pokusom zboczenia z drogi, są odporne na pewien poziom napięcia i wysiłku związany z koniecznością mobilizowania się oraz lepiej znoszą frustrację, czasem związaną z rezygnacją z doraźnych przyjemności na rzecz bardziej dalekosiężnych celów. Ćwiczmy więc coś stale – dla wprawy w mobilizowaniu siebie!
Wśród ważnych źródeł motywacji do działania - (obok złości i lęku), nadzieję wymienia się jako jeden z trzech głównych. Nadzieja jest potężnym źródłem motywacji, bo zwiększając subiektywne prawdopodobieństwo sukcesu dostarcza ogromnej dawki energii. Jej poziom zależy od naszej wiedzy o warunkach i sytuacji, w jakiej działamy: im bardziej spostrzegamy je jako tą właśnie obecną, pojedynczą, konkretną sytuację, im bardziej jako zależne od nas (a mniej od czegoś na zewnątrz), im bardziej jako związane z konkretnymi naszymi zasobami (umiejętnościami, wiedzą), a nie wartością w ogóle jako człowieka - tym nadzieja na pozytywny rezultat większa.
Na zakończenie rozważań o sile warto wspomnieć o jeszcze dwóch zjawiskach wpływających na jej poziom: o prawie inercji oraz o efekcie złamania abstynencji. Zjawisko inercji polega na zmniejszaniu się siły utrzymania dotychczasowych dążeń w miarę czynienia kroków w kierunku tendencji przeciwnej („próbowanie złego”). Daje to efekt pierwszego wykroczenia uruchamiającego całą przeciwstawną motywację – uśpioną lub słabszą przed sięgnięciem po zakazany owoc, silniejszą - od zasmakowania jego bliskości i smaku. By temu sprostać siła wytrwania w postanowieniu o powstrzymaniu od czegoś musiałaby wzrosnąć wraz z zakosztowaniem pierwszego zakazanego kęsa, a tak nie jest. Badania potwierdzają te prawidłowości – łatwiej nie rozpoczynać działania w ogóle niż przerwać je w trakcie. Drugie zjawisko to efekt złamania abstynencji wiążący się na ogół z wygórowanymi standardami. Im mniej mamy w sobie miejsca na niepowodzenie w realizacji celu – tym bardziej jednorazowa porażka utożsamiana jest z totalną klęską i całkowitym zwątpieniem w możliwość osiągnięcia celu przez siebie, a co za tym idzie z bezwartościowością dotychczasowych wysiłków. Tym większe wtedy napięcie, zniechęcenie, frustracja wymagające osobnej energii na ich redukcję, które zmniejszą jeszcze bardziej energię konieczną do utrzymania się w realizacji pierwotnego zamierzenia. Dochodzi w takiej sytuacji często do rezygnacji z wszelkich działań na rzecz kontynuowania zakazanej drogi. By temu zapobiec warto zapytać siebie wcześniej o to, jaki efekt wywołałaby w nas klęska, co o niej myślimy i jak wpłynie na naszą wytrwałość. A także przygotować sposób wzmocnienia motywacji na wypadek niepowodzenia.
Kolejny czynnik wpływający na zdolność do kontrolowania siebie to monitorowanie – badanie zgodności efektów podejmowanych działań z wyznaczonym standardami. Monitorowanie sprowadza się w znacznej mierze do zdolności kierowania procesem uwagi, a umiejętnością temu sprzyjającą jest zdolność koncentracji. Efektem monitorowania jest pogłębianie i rozszerzanie świadomości, zwłaszcza świadomości bilansu podejmowanych działań – rachunku zysków i strat. I tutaj także na pierwszym miejscu – podobnie jak w przypadku wyznaczania sobie standardów oraz ćwiczenia siły - ważne dla sprawności w posługiwaniu się tą częścią samokontroli jest przekonanie, że warto ćwiczyć i kształtować nawyki w kierowaniu swoją uwagą. Ludzie różnią się znacznie pod tym względem: niektórzy są z natury bardziej roztrzepani (zdekoncentrowani), jeszcze inni nawykowo przyzwyczajeni do ignorowania informacji o swoim stanie, stanie własnego życia, własnych dążeń i pragnień (np. do lekceważenia i niezauważania reakcji bólu, głodu, zmęczenia, swoich potrzeb). Sprawowanie kontroli jest obciążające – wymaga myślenia, a także wzięcia odpowiedzialności za wynik, a nie wszyscy chcą ja ponosić. Jak wskazują badania naukowe większość ludzi nie chce przyjąć do wiadomości, że może wpływać na swoje pragnienia, emocje, myśli zgodnie z zamiarami. (7). Monitorowanie jest tą cechą samokontroli, która znacząco wpływa także na pozostałe - na standardy i siłę. Chodzi, więc w praktyce także o to, by zwiększać świadomość dotyczącą tego jak wygląda i ku czemu zmierza proces kształtowania się naszych wartości, jakimi zasobami dysponujemy oraz czy są one wystarczające do osiągania celów. Wiedzieć i rozumieć - to kolejny warunek, jaki trzeba uwzględnić, aby skutecznie wpływać na swoją samokontrolę.
Monitorowanie wymaga wiedzy o procesie działania, ale nie tylko o tym czy osiągamy to, co zamierzaliśmy oraz jak zbliża nas to do ustalonych wartości, lecz także – o tym, jak do tego doprowadzić i w związku z tym - czy to, jak zmierzamy do celu jest zgodne też z naszymi standardami dochodzenia do celu. Bywa dla nas czasem bardzo ważne nie tylko to, czy praca jest wykonana, ale też jak przebiega jej realizacja, jak jest zorganizowana. Czasem przecież myślimy: „nie ważne czy osiągnę to lub tamto, ważne, aby to było uczciwe”.
Monitorowanie może być łatwiejsze, dzięki znajomość zasad racjonalności, nakładających na nas obowiązek porównywania efektów działania z pewnymi uniwersalnymi celami zdrowego funkcjonowania. Przytoczę za Maultsby’m (8), iż racjonalne (zdrowe) są zachowania (ale też przekonania), które:
1/ zbudowane są na przesłankach opartych na faktach (coś naprawdę miało miejsce, coś naprawdę składa się z czegoś, coś naprawdę wywołuje takie a nie inne skutki, 2/ pomagają osiągać bliższe i dalsze cele, 3/ pomagają chronić życie i zdrowie, 4/ pomagają unikać konfliktów i napięć, 5/ pomagają czuć się tak, jak chcemy się czuć.
Lepiej coś kontrolować – monitorować - to po prostu zwracać na to większą uwagę, koncentrować się na tym oraz skłaniać do głębszej nad tym refleksji. Monitorowanie wydaje się odpowiadać za pozostałe aspekty kontroli w taki sposób, iż im go mniej tym łatwiej o utratę kontroli nad całym postępowaniem. Wiemy o tym aż nadto dobrze: aby stracić kontrolę nad czymś dobrze jest najpierw wyłączyć świadomość – wtedy będzie łatwiej. Niektóre zachowania są wręcz stworzone do tego, aby przestać sobie uświadamiać tak ostro rzeczywistość – na przykład picie alkoholu, ale także wszystko, co mocno euforyzuje – „upija” – seks, przejedzenie, zmęczenie pracą lub wysiłkiem fizycznym, perspektywa wygrania fortuny w grach hazardowych czy ryzykowne sporty. Od decyzji o zaniechaniu monitorowania („przestać myśleć, – co będzie, co to coś dla mnie oznacza, jak wpłynie na mnie to, co zrobię”) rozpoczyna się najczęściej proces załamania samokontroli. W następnej kolejności najczęściej dochodzi do decyzji o zmianie przekonań – i przyjęciu nowych standardów (zaczynam inaczej o czymś myśleć, mimo iż najpierw myślałem coś innego i powinienem pozostać w tych przekonaniach), a dalej – do decyzji o „odpuszczeniu sobie” – zrezygnowaniu z utrzymywania dotychczasowego wizerunku siebie i swoich dążeń.
Zalecenia dla skutecznego monitorowania to więc: stale badać zgodność działań z celami i innymi aspektami racjonalności, uważać na efekt podporządkowania presji otoczenia, ćwiczyć wsłuchiwanie się w siebie i dostarczanie odpowiedzi na pytanie, „co się ze mną dzieje?", starać się dostrzegać jak najwcześniej to, co zagraża, ćwiczyć koncentrację - zwłaszcza uważając na lęk, stres, zmęczenie – podstawowe zjawiska ją osłabiające, dbać o szybkie informacje zwrotne – ustalając cele tak jasno, by natychmiast po ich osiągnięciu dało się zauważyć - czy osiągnęliśmy to, o co chodziło oraz starając się o w miarę obiektywny obraz sytuacji. Zwrócić należy w tym miejscu uwagę na ważne dla monitorowania tzw. zjawisko utrzymania transcendencji - polegające na zdolności do wybiegania świadomością poza ramy aktualnej sytuacji - do jakiegoś szerszego jej kontekstu i opierania się temu, co chwilowo wciąga, co się rzuca w oczy, co wywołuje silne emocje – najczęściej - doraźnej przyjemności i atrakcyjności, zastępującymi dalsze cele bliższymi błachostkami.
Podsumujmy: samokontrola w dużym stopniu zależna jest od szeregu naszych kształtujących się przez cale życie przekonań i nawyków odnoszących się do:
- potrzeby i znaczenia wżyciu samokontroli oraz jej wzmacniania
poszczególnych wartości, ich roli i znaczenia,
własnej siły, zdolności i możliwości
potrzeby zastanawiania się nad sobą, badania, sprawdzania i oceniania tego, co i jak robimy
Na zakończenie warto by sformułować kilka praktycznych rad odnoszących się do tego, jak wzmacniać odporność na tendencje przeciwne do powziętych postanowień - zaczerpnięte ze wskazówek „antynawrotowych” dla osób zdrowiejących z uzależnień.
przewiduj sytuacje ryzykowne – zwłaszcza negatywne stany emocjonalne, konflikty z ludźmi, presję otoczenia, nawyki i odruchy uruchamiające się w pewnych stałych okolicznościach
lecz zaniedbane dziedziny życia - pasują one do starych nawyków i przez to cofają
myśl pozytywnie o swoich szansach i możliwościach – słaba wola jest w pierwszej kolejności wynikiem naszego stosunku do własnej siły woli
unikaj poczucia bezradności i nieskuteczności w sytuacjach ryzyka i niepowodzeniach: po prostu przygotuj się na nie
przygotuj się na trudności z organizacją życia według nowych zasad
poznaj swoje przeciwstawne motywacje i uzasadnienia dla nich (jak siebie do tego namawiasz)
sformułuj „twierdzenie posłannictwa” – swoje największe i najsilneijsze życiowe cele i pragnienia
postaraj się o wzorce modelowe tego, do czego dążysz (osoby, literatura)
opracuj plan działania
dbaj o stymulacje i przyjemności w ramach podjętych zadań, zamiarów, postanowień
ogranicz wymówki
monitoruj swoje postępy systematycznie i dogłębnie
Przemyślenia o samokontroli chcę jeszcze wzmocnić głosem filozofów, ponieważ i oni mają na ten temat coś ważnego do powiedzenia.
Niektórzy przypisują samokontroli związek z pewnymi ludzkimi cnotami:
umiarkowaniem rozumianym jako wstrzemięźliwość z jednej i swoboda cieszenia się przyjemnością z drugiej strony – przeciwieństwo „rozregulowania wszystkich zmysłów”,
roztropnością, czyli „ gotowością poprawnego roztrząsania tego, co jest dobre czy złe dla człowieka (...), a wskutek tego pozwalającą na właściwe działanie” ,
wiernością rozumianą jako pamięć wyznawanej idei,
męstwem, czyli zdolnością do przełamania - najczęściej strachu, ale też niskich pobudek, gnuśności, lenistwa.
„Wierność jest przeciwieństwem nie tyle nie-zapomnienia, co lekkomyślnej lub interesownej zmienności, wyparciu się, perfidii, niestałości. Wierność powinna iść jedynie ku temu, co warto: myśli, moralności, człowiekowi, prawu. Działanie niewierne to działanie zapominające, wiarołomne”. Kontroluj się więc, czyli pamiętaj!
A co będzie tego wszystkiego efektem? - Szczytowe wykonawstwo, doświadczenie satysfakcji i przepływu, ponieważ samokontrola posiada moc przekształcającą, pomocną w osiąganiu celów życiowych zwiększających nasze możliwości. Z samokontrolą możemy skoncentrować się na aktualnym zadaniu, maksymalizując przez to produktywność, jakość, satysfakcję. Ale też nie obawiajmy się - osoba samozdyscyplinowana nie prowadzi życia pełnego poświęceń, pozbawionego przyjemności, wypełnionego ciągłym karaniem samego siebie. Zamiast tego doznaje radości, wesołości i zadowolenia wynikających ze zrealizowania zaplanowanych celów, podczas gdy osoba niezdyscyplinowana uzyska tylko trochę przelotnych przyjemności, a w dłuższym przedziale czasu - poczucie niespełnienia, porażki, przegranej, utraty. A stąd droga do poszukiwania iluzji poczucia siły i skuteczności – może poprzez picie alkoholu?
Ludzi, którzy mają nad sobą kontrolę – zdyscyplinowanych, o silnej woli podziwiamy. Jest, więc coś szczególnego w tej umiejętności, iż budzi takie odczucia. Można sądzić, że jest tak też dlatego, że ma samokontrola coś wspólnego z różnymi cnotami podnoszącymi naszą ludzką wartość– jest jej warunkiem, przejawem i sposobem kształtowania. Możliwość określenia się jako ludzie mężni, roztropni, wierni i umiarkowani staje się dla wielu z nas podstawowym przymiotem.
Skoro więc samokontrola wiąże się z tyloma cnotami, czy sama nie zasługuje na taką rangę? Droga do każdej wartości jest wysiłkiem, a w tym sensie jest męstwem, jest budowaniem wierności, roztropności, umiarkowania. Już więc ćwicząc i umacniając samą samokontrolę zbliżamy się do takiego wymiaru naszego życia.
Literatura wykorzystana:
Reber A.S. Słownik Psychologii, Wyd.Nauk. SCHOLAR, Warszawa 2000
Golińska L. Tajemnica silnej woli, czyli o tym jak zacząć i dojść do celu
IPZiT, Warszawa 1996
Baumeister R.F, Heatherton T.F., Tice D.M. Utrata kontroli, PARPA, Warszawa 2000
Comte-Sponville Mały traktat o wielkich cnotach, Oficyna Wyd. Volumen, Warszawa 2000
Aronson E., Wieczorkowska G., Kontrola naszych myśli i uczuć
Dubrin A.J. Moc samodyscypliny, Oficyna Wyd. SPAR, Warszawa 1996
Gossop M., Nawroty w uzależnieniach, PARPA, Warszawa 1997
Maultsby M.C., Racjonalna Terapia Zachowań, Wyd. Fundacja ALTERNA