Nie trać ducha!

Często próbując określić stan czyjeś kondycji używamy szczególnych określeń odnoszących się do bardzo specjalnego w nas obszaru – do naszej siły ducha. Mówimy, że ktoś jest słaby albo mocny duchem, próbujemy podnieść na duchu tych, co na duchu upadli, zauważamy czyjaś pogodę ducha, niespokojnego ducha, fascynujemy uduchowieniem lub czyjegoś ducha wielkością, a w końcu smucimy tym, że ktoś ducha wyzionął. Wiemy skądś jednocześnie, że te określenia w nas odnoszą się do jakiejś głównej ludzkiej siły, od której zależy cala reszta naszej kondycji oraz że jest ona zmienna – coś może ją wzmacniać albo osłabiać. Ci, którzy mylili ją z innymi zasobami człowieka - tężyzną fizyczną, wachlarzem bądź siłą przeżyć i doznań, rozwojem intelektualnym wiedzą, że pomyłka ta mści się oderwaniem od prawdziwych źródeł tej siły, ugrzęźnięciem, sztywnością, cofaniem w rozwoju lub nawet destrukcyjnością, w przypadku, gdy nie dość, że skoncentrujemy się na czymś, co z duchowym zasilaniem ma niewiele wspólnego, to jeszcze uznamy to cos za główne albo nawet jedyne źródło naszej mocy – jak to bywa np. z przeżyciami wywołanymi piciem czy „zawieszeniem” na jakiejś osobie. Doświadczamy wtedy poczucia utraty sensu i wartości czegokolwiek. Chcę po swojemu rozwikłać tu trochę meandrów duchowości mając nadzieję, że będzie to dla Was pożyteczne. Otóż z naszym duchem uważam, iż jest tak, że choć życie tchnęło w nas jego zalążek – to nie jest on wystarczający do osiągnięcia pełni życia i rozwoju – podstawowych zadań, dla których TU jesteśmy. Musimy dotrzeć do sposobów jego zasilania jak auto do stacji benzynowej. Ta stacja to otaczający nas świat przepełniony duchem – życiem, energią, pięknem, prawdą, radością, poznaniem i zrozumieniem, odwagą, harmonią i spokojem. Cząsteczki tych wartości są wokół nas - w dziełach rąk ludzi natchnionych czy uduchowionych, ale też w naturze i wytworach tego świata. Jeśli będziemy umieć się z nimi spotkać, połączyć, napełnić - ten Większy Duch przepłynie przez nas, łącząc się z naszym oraz budząc przypływ szczególnego poczucia mocy obecnego w nas na wszystkich poziomach funkcjonowania i rozpoznawalnego bezbłędnie: 1/ fizycznie – poprzez poczucie przypływu energii, chęć działania, odwagę zdecydowanie, 2/ umysłowo – poprzez jasność umysłu, rozumienie, olśnienie, racjonalność i trzeźwość osądu, roztropność, logikę, skupienie i ważność, 3/ emocjonalnie – poprzez poczucie wiary i nadziei, optymizm, odporność, spokój i równowagę, radość, spełnienie, satysfakcję czy nawet szczęście. Owa energia w nas podnosi się od realizowania WARTOŚCI, które są takimi połączeniami z Większym Duchem i wiodą nas do niego. Nie zawsze umiemy je dobrze rozpoznać i wiemy np., że nie jest nim uczucie przyjemności. „Było miło” powiemy, ale po odejściu od źródła przyjemności okazuje się, że duch pozostał niezmieniony a może nawet trochę się rozproszył. Co to są te wartości? To właściwie różne sytuacje i zachowania, wymienię kilka z nich – sprawdzonych w różnych kulturach jako ważne źródła ludzkiej mocy. A więc mogę to być JA sam – poznawanie siebie, pełne wykorzystanie otrzymanych od natury zasobów – talentów, dokładne i dogłębne wyrażanie siebie - swoich myśli, uczuć pragnień, podejmowanie celów i zadań z nich wynikających dla własnego rozwoju. Mogą to być także inni ludzie – dobry, bliski kontakt z nimi, miłość, troska, czułość, trwałe więzi – zwłaszcza przyjaźnie. Mogą to być jakieś ogólnoludzkie idee, którym się oddajemy – dobro na świecie, rozwój człowieka, ratunek, wynalazki, dzieła, sztuka, pomysły, dociekanie prawdy, dogłębne poznawanie. Oczywiście także dobra materialne wcale niepotrzebnie z góry pozbawiane duchowej siły: zwłaszcza te, które niosą piękno czy pożyteczność. Najczęstszym i dobrze rozpoznawalnym źródłem siły naszego ducha – zwłaszcza dla ludzi aktywnych jest kontakt z naturą – jej pięknem, mądrością i potęgą. I w końcu różne indywidualne Siły Większe, w które wierzymy bezpośrednio niejako wnoszące w nasze życie siłę – Bóg, Anioły, Opiekujący się nami Zmarli, Dobry Los, z którymi poprzez modlitwę, medytację, rytuały kontaktujemy się w sobie najbardziej znany sposób. Część tych dróg uduchowienia - wartości - przekazują nam nasi bliscy i Nauczyciele, więcej jednak musimy rozpoznać sami, spróbować, doświadczyć, sparzyć się na błędnych wyborach, a pomocne włączyć do repertuaru codzienności. Sądzę, że o tą umiejętność najbardziej chodzi w życiu i właśnie z ducha płynącej SIŁY, MOCY, ENERGII poszukujemy, zbaczając czasem na manowce uzależnień – złudnych źródeł mocy oraz wyzwalając się z nich na prawdziwej mocy opierając i do niej dążąc. Na ten Przedwielkanocny czas życzę więc Wam odnowionego ducha poprzez odświeżony wiosną i świąteczną refleksją kontakt z Prawdziwymi Wartościami i Wielkim Duchem!